Zwiększająca się od kilku lat liczba kandydatów na studia jest dowodem na to, że wykształcenie daje młodym ludziom większą szansę na znalezienie swojego miejsca w życiu. Nie zawsze jednak wybór studiów jest świadomy i odpowiada zarówno oczekiwaniom, jak i predyspozycjom kandydatów. Jest to szczególnie ważne w przypadku studiów neofilologicznych, które wymagają "talentu językowego", ale także zrozumienia, iż są to studia humanistyczne na poziomie uniwersyteckim, a nie szkoła języków obcych, pozwalająca na uzyskanie maksymalnej sprawności w posługiwaniu się językiem obcym.
Od dłuższego już czasu toczy się dyskusja w środowisku szkół
wyższych na temat różnych form studiowania oraz odpłatności za studia.
Decydując się zabrać głos w tej dyskusji, chciałabym przedstawić
kilka doświadczeń i wniosków, płynących z kilkuletniej już
praktyki istnienia różnych form studiów niestacjonarnych
w Instytucie Filologii Romańskiej UJ. Zanim je omówię, chciałabym
przekazać kilka uwag ogólniejszej natury, dotyczących współczynnika
skolaryzacji oraz odpłatności za studia.
Wszelkie dyskusje dotyczące polityki edukacyjnej państwa podkreślają konieczność podniesienia współczynnika skolaryzacji w Polsce oraz zróżnicowania form kształcenia.
Zwiększająca się od kilku lat liczba kandydatów na studia jest dowodem na to, że wykształcenie daje młodym ludziom większą szansę na znalezienie swojego miejsca w życiu. Nie zawsze jednak wybór studiów jest świadomy i odpowiada zarówno oczekiwaniom, jak i predyspozycjom kandydatów. Jest to szczególnie ważne w przypadku studiów neofilologicznych, które wymagają "talentu językowego", ale także zrozumienia, iż są to studia humanistyczne na poziomie uniwersyteckim, a nie szkoła języków obcych, pozwalająca na uzyskanie maksymalnej sprawności w posługiwaniu się językiem obcym.
Zakładając jednak, że należy wyjść naprzeciw zwiększonym potrzebom "rynkowym", a także biorąc pod uwagę rezerwy tkwiące w naszym Instytucie (kadra, liczebność grup studenckich) już w ubiegłym roku postulowałam zwiększenie miejsc na studiach dziennych. Taka decyzja została zaakceptowana w tym roku i zwiększyliśmy liczbę miejsc na wszystkich kierunkach o prawie 25 proc. Nie muszę mówić, iż taka decyzja nie została podjęta bez kontrowersji na temat jakości kształcenia i warunków pracy.
Instytut Filologii Romańskiej prowadzi w systemie stacjonarnym cztery pełne 5-letnie kierunki studiów: w zakresie filologii romańskiej (francuskiej), włoskiej, hiszpańskiej i rumuńskiej. Największa pod względem kadry i liczby studentów jest sekcja francuska, najmniejsza sekcja rumuńska. Największym (i nie zawsze racjonalnie uzasadnionym) powodzeniem cieszą się sekcje włoska i hiszpańska, które od lat znajdują się w uniwersyteckiej czołówce pod względem liczby kandydatów na jedno miejsce podczas egzaminów wstępnych.
Od wielu lat istnieją także studia eksternistyczne, z których dawniej korzystały przede wszystkim osoby z tych czy innych powodów nie mogące ukończyć studiów stacjonarnych lub wracające na studia po dłuższym czasie. Do początu lat dziewięćdziesiątych ta forma studiowania była bezpłatna.
Pod wpływem takich czynników, jak duża liczba kandydatów na studia dzienne, zgłaszający się do nas pierwsi absolwenci kolegiów językowych z dyplomem licencjata, pragnący kontynuować studia magisterskie i, last but not least, sytuacja finansowa Instytutu (mającego prawie w jednej trzeciej kadrę lektorską o wielkiej kompetencji, ale bez stopni naukowych, co - jak wiadomo - nie jest zbyt dobrze oceniane w algorytmie), stwierdziliśmy, że istnieje potrzeba uruchomienia innych form studiów, zróżnicowanych pod względem sposobu i czasu studiowania oraz zakresu przedmiotów.
Pierwszym przekształceniom uległy studia eksternistyczne. Liczba osób, jaka zaczęła się na nie zgłaszać, przeszła nasze oczekiwania. Mimo wyjaśnień, że ta forma studiowania na odległość, oparta na samokształceniu i konsultacjach, wymaga bardzo dobrej znajomości języka kierunkowego oraz wielkiej dyscypliny w samokształceniu - co dla młodzieży bezpośrednio po maturze nie zawsze jest łatwe - liczba chętnych nie malała. Wprowadzenie testu początkowego, nie eliminującego, lecz uświadamiającego poziom znajomości języka (z reguły bardzo słaby), nie zniechęciło kandydatów do podjęcia ryzyka studiowania.
Egzaminy z praktycznej znajomości języka (zdawane wspólnie ze studentami studiów dziennych, co podważa argument o mniejszych wymaganiach wobec tej grupy studiujących) wykazały, że 90 proc. osób nie jest w stanie podołać samodzielnej nauce. Dlatego Rada Instytutu po długich wahaniach postanowiła zawiesić od przyszłego roku rekrutację na te studia w zakresie filologii włoskiej i hiszpańskiej, utrzymując jedynie rekrutację na sekcję francuską, która ma długą tradycję, a także ze względu na lepsze przygotowanie i bardziej świadomy wybór tego kierunku przez kandydatów.
Doświadczenie potwierdziło zapotrzebowanie na studia na odległość - ok. 20 proc. spośrod tych, którzy podjęli studia i kontynuują je z sukcesem, pracuje (także za granicą) i zdobycie dyplomu w innej formie nie byłoby dla nich możliwe. Wykazało też, że studia na odległość wymagają dyscypliny nie tylko od studentów, lecz także od nauczających: przygotowania materiałów dydaktycznych, bezwzględnej obecności na konsultacjach, itp. Studia eksternistyczne są szczególnie trudne właśnie w zakresie języków obcych. Nie jesteśmy jeszcze przygotowani do nich pod względem technicznym: nagrane wykłady, materiały dźwiękowe, polskie podręczniki, itp.
Ponieważ jednak taka potrzeba istnieje, uważam, że należy tę formę studiów utrzymać, przynajmniej dla osób, które chcą kontynuować przerwane kiedyś studia, wiedzą już, na czym polega studiowanie, a ich motywacja jest bardzo silna.
![[fotka]](06.jpg)
Collegium Paderewianum - siedziba instytutów
neofilologicznych UJ
Olbrzymia liczba kandydatów na filologie włoską i hiszpańską, powtarzająca się od kilku lat, spowodowała, że postanowiliśmy uruchomić 3-letnie studia wieczorowe licencjackie w zakresie języków włoskiego i hiszpańskiego. Ta forma istnieje drugi rok. Trzeba podkreślić, że ilość zajęć oferowana w tej formie niewiele odbiega od studiów dziennych. Dotyczy to oczywiście zajęć w języku kierunkowym. Program daje podstawy do zdobycia dobrej znajomości języka kierunkowego, podstawowej wiedzy o literaturze i cywilizacji wybranego obszaru językowego. Przewidujemy możliwość kontynuowania studiów magisterskich 3- letnich, w czasie których zostaną nadrobione przedmioty nieobecne w programie licencjackim.
Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że spora liczba słuchaczy tych studiów ma bardzo silną motywację i powinna uzyskać licencjat.
Inną formą niestacjonarnych studiów są uruchomione w bieżącym roku akademickim uzupełniające 3-letnie studia magisterskie zaoczne dla absolwentów kolegiów językowych. Program przewiduje jeden rok uzupełniający w stosunku do programu studiów dziennych oraz dwa lata o profilu magisterskim z liczbą zajęć zbliżoną do studiów dziennych. W sumie zdobycie dyplomu wymaga minimum sześciu lat studiowania.
Niestacjonarne formy studiowania oferowane przez Instytut Filologii Romańskiej są studiami płatnymi.
Chciałabym zaznaczyć, że osobiście jestem przeciwna wprowadzeniu opłat za studia. Obecna sytuacja Uniwersytetu (jak i całego szkolnictwa wyższego) wymusza poniekąd pragmatyczne podejście do tej sprawy. Budzi jednak mój stanowczy sprzeciw tworzenie dwóch istniejących obok siebie światów: studiujących bezpłatnie i płatnie ten sam kierunek studiów, jak to ma miejsce w niektórych uczelniach.
Zaproponowane przez nasz Instytut niestacjonarne formy kształcenia (jakkolwiek niedoskonałe) nie powielają studiów dziennych. Myślę, że możliwość nauczenia się języka kierunkowego na przyzwoitym poziomie zaspokoi ambicje tych osób, które oczekują, iż studia neofilologiczne polegają przede wszystkim na zdobyciu sprawności w posługiwaniu się językiem obcym. Takie osoby są najczęściej rozczarowane obecnym programem uniwersyteckim, zgodnie z którym trzeba studiować literaturę, filozofię, gramatykę historyczną, itp. Zaproponowana liczba godzin i ich jakość nie powinny wzbudzać podejrzeń o niesolidnym lub jedynie merkantylnym podejściu z naszej strony.
Inną sprawą są jednak warunki finansowe. Takie właśnie odpowiedzialne podejście powoduje, że Instytut Filologii Romańskiej, biorąc pod uwagę niemałe przecież sumy płacone za te formy studiowania z jednej strony, ale i podział zdobytych środków w UJ z drugiej, balansuje na granicy wypłacalności, ponieważ wszystkie te zajęcia prowadzone są przez pracowników poza pensum dydaktycznym, a oferowana ilość zajęć przekracza poważnie podobne formy studiowania na innych kierunkach. Zdajemy sobie sprawę, że w dbałości o poziom nie możemy zredukować liczby zajęć dydaktycznych, a w przypadku drastycznego zmniejszenia się liczby studiujących (co przy selekcji na II i III roku jest więcej niż prawdopodobne) stoimy w obliczu "bankructwa".
Powyższe uwagi, które trzeba traktować jako mój osobisty komentarz, przedstawiają dylematy, z jakimi boryka się prawdopodobnie każda jednostka, funkcjonująca w obecnym "hybrydalnym" systemie studiów. Z pewnością obecna sytuacja jest jedynie etapem przejściowym, ponieważ współistnienie studiów bezpłatnych i płatnych w obecnej formie nie jest, moim zdaniem, do utrzymania na dłuższą metę. Dyskusje na ten temat prezentują na ogół rozwiązania skrajne. Nacisk ze strony młodzieży oraz świadoma polityka zwiększenia współczynnika skolaryzacji wymusza niejako ofertę różnych form studiowania, a także powoływanie nowych szkół o profilu zawodowym. Brak środków materialnych (szczupłość bazy lokalowej, wyposażenie bibliotek, mizerne zarobki kadry) dla realizacji tych zadań zmusza do przerzucania ciężaru na barki ambitnych kandydatów na studentów. Zgadzam się ze zdaniem, iż nie zawsze oferta pod względem jakości, ale także zawartości odpowiada oczekiwaniom studentów, którzy, płacąc za studia, domagają się realizacji własnych wizji. Dlatego przyszłość widzę nie w kontynuacji obecnych form studiów niestacjonarnych, lecz w powstaniu, po reformie finansowania, szkół odpowiadających francuskim Grandes Ecoles oraz innych o zróżnicowanym profilu programów. Nie można bez końca "przewietrzać" dotychczasowych programów studiów humanistycznych, usiłując, na przykład w naszym przypadku, wprowadzić namiastkę zajęć ekonomicznych, prawniczych, itp. kosztem zajęć rozszerzających czy uzupełniających o charakterze humanistycznym, po to by przyszły tłumacz (bo o przygotowaniu dobrego nauczyciela raczej się nie dyskutuje) stał się omnibusem. Gubi się gdzieś bowiem sama idea studiów humanistycznych. A może sama idea Uniwersytetu o szerokich horyzontach, bez bardzo wąskiej specjalizacji, która pozwala się sprzedać natychmiast na rynku pracy, stała się całkowicie démodée w dzisiejszych czasach? Ale to już temat do innych rozważań.
Autorka pełni funkcję dyrektora Instytutu Filologii Romańskiej UJ