BEZOAR I KULKI ANTYMONOWE

Od alchemii do farmacji

Cenne kolekcje majolik włoskich, holenderskich, francuskich i brytyjskich, grafitowe retorty do suchej destylacji, pamiętające czasy słynnego krakowskiego alchemika Michała Sędziwoja, kotły, miarki, wagi, sita, moździerze, a nawet szczęki rekinów, węże, ryby dziwnych kształtów, muszle, koralowce, kamienie szlachetne oraz wiele innych niezwykłych eksponatów można zobaczyć w krakowskim Muzeum Farmacji Collegium Medicum UJ.

[fotografia]
Dyrektor Muzeum Farmacji na tle apteki w stylu empire

Jedna z trzech najbardziej atrakcyjnych placówek tego typu w Europie powstała w 1946 roku dzięki zabiegom ówczesnego dyrektora Okręgowej Izby Aptekarskiej w Krakowie - dra Stanisława Pronia. Dawniej, muzeum mieściło się przy ul. Basztowej 3, a w 1991 roku urządzono nową ekspozycję w siedzibie przy ul. Floriańskiej 25.

Turyści przyjeżdżający tu z różnych stron świata często porównują krakowskie zbiory z tym, co oglądali w Heidelbergu czy Bazylei. To porównanie zawsze wypada dla nas bardzo korzystnie...

Muzeum w Heidelbergu ma bardzo ciekawą ekspozycję - XVI-XVII-wiecznych aptek klasztornych i znajduje się w uroczym zamku. Jest jednak bardziej monotematyczne. Z kolei najstarsze, istniejące od 1926 roku muzeum w Bazylei może poszczycić się największą liczbą wartościowych eksponatów. Ponieważ jednak placówka działa przy uniwersytecie i spełnia przede wszystkim funkcje naukowe, nie zwraca się tam szczególnej uwagi na sposób ekspozycji.

Krakowskie Muzeum Farmacji łączy jedno z drugim.

Historia

Myśl o utworzeniu muzeum farmacji w Polsce zrodziła się w środowisku znanych historyków farmacji: Ernesta Sulimczyka Świeżawskiego i Kazimierza Wendy, o czym wielokrotnie informowała prasa już w 1881 roku. Rozmowy prowadzone później wokół tego tematu m.in. przez Bolesława Gładycha, Teofila Tugendholda, Jana Poratyńskiego, Wacława Filipowicza, Roberta Rembielińskiego i Bolesława Machnikowskiego w dwudziestoleciu międzywojennym zaowocowały utworzeniem pierwszych muzealnych kolekcji farmaceutycznych w Warszawie, Krakowie, Wilnie, Lwowie, Poznaniu i Częstochowie. Niestety po II wojnie światowej niewiele pozostało z tamtych zbiorów. - 16 listopada 1946 roku Zarząd Okręgowej Izby Aptekarskiej w Krakowie zaapelował do farmaceutów z prośbą o nadsyłanie zabytkowych naczyń, utensyliów, ksiąg i dokumentów związanych z przeszłością zawodu - mówi dr Leszek Ekiert, dyrektor Muzeum Farmacji CM UJ. - Apel spotkał się z żywym odzewem. Ówczesny dyrektor biura i radca prawny Okręgowej Izby Aptekarskiej dr Stanisław Proń, najbardziej oddany misji tworzenia muzeum, po upaństwowieniu aptek w 1951 roku i po likwidacji Izb Aptekarskich uzyskał prawo do objęcia działalnością kolekcjonerską terenu całego kraju. Podczas wędrówek po Polsce przebadał ok. 1200 aptek, a efektem jego kolekcjonerskiej pasji i żmudnej pracy jest zasadnicza część obecnej kolekcji.

[fotografia]
Odtworzone wnętrze apteki z przełomu XVI i XVII wieku

Wraz z aptekami "Pod Białym Orłem", "Pod Złotą Głową", "Pod Słoniem" Muzeum Farmacji stanowi wyjątkowy zespół muzealny, w którym znajduje się tak wiele niezwykle cennych i oryginalnych przedmiotów. Jest tu bogate archiwum i biblioteka liczące ponad 8 tysięcy tomów, w tym starodruki oraz jedyny w Polsce pełny zbiór prasy farmaceutycznej do 1939 roku. Wśród wielu białych kruków można odnaleźć m.in.: Ortus Sanitatis z 1517 roku, Taiemnice Alexego Pedemontana Medyka y Phylosopha z 1620 roku, Zielnik Szymona Syreniusza z 1613 roku.

Zabytkowa kamienica, w której mieści się muzeum, łącznie z XV-wiecznymi piwnicami, ma pięć poziomów. W innych pomieszczeniach zachowało się kilka kamiennych portali, dwa renesansowe stropy belkowe, w tym jeden z polichromią (XVI-XVII w.), trzy stropy barokowe, z których szczególną uwagę zwiedzających zwraca jeden pokryty bardzo rzadko już dziś spotykaną kołtryną, papierową tapetą datowaną na przełom XVII-XVIII wieku. Ściany hallu zdobią cenne freski pochodzące z połowy XVIII wieku, przeniesione z wyburzonej apteki mgra Kawskiego z Sanoka.

Majoliki i wypchany krokodyl

Muzeum jest samodzielną jednostką naukowo-dydaktyczną Wydziału Farmaceutycznego Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. To właśnie tu, w sali wystaw czasowych, odbywają się spotkania krakowskich sekcji Polskiego Towarzystwa Farmaceutycznego. Pracownicy muzeum prowadzą zajęcia z propedeutyki farmacji, historii farmacji oraz seminaria magisterskie. Placówka jest najpoważniejszym w kraju ośrodkiem naukowym, w którym można znaleźć obfite materiały do badań nad historią farmacji.

- Kolekcja muzeum obejmuje nie tylko eksponaty pochodzące z Polski - mówi dyrektor Leszek Ekiert. - W jednej z sal, w dwóch dużych gablotach, znajdują się ogromnie cenne naczynia majolikowe pochodzenia włoskiego, holenderskiego, francuskiego i brytyjskiego ofiarowane w 1976 roku przez polskiego farmaceutę Mateusza Grabskiego z Londynu. Kilkadziesiąt, tych unikatowych, bogato zdobionych naczyń pochodzi z XIV-XVI wieku. W naszych zbiorach mamy także ciekawe naczynia z Wiednia, Miśni, Berlina, Kopenhagi i Kuny.

Na parterze urządzono izbę dyspenzacyjną aptekarza z XVII wieku. Pomieszczenie wypełniają szafy, stoły, regały z dawnych aptek klasztornych. Zwiedzającym, wyłupiastymi oczami przyglądają się wiszący nad stołem wypchany krokodyl i ryby najdziwniejszych kształtów. Dziś trudno sobie wyobrazić, że dawniej apteki pełniły również rolę laboratoriów i sklepów chemicznych, w których oprócz leków i trucizn produkowano i sprzedawano m.in. wódkę, wino, wosk do świec, pierniki lub marcepany. Medykamenty przechowywano niegdyś w mało praktycznych drewnianych i cynowych puszkach. Butelki zamykano pęcherzami zwierzęcymi, a dopiero w późniejszych wiekach dostosowywano do nich odpowiednie korki.

Alchemia i farmacja

O nierozerwalnych związkach farmacji z alchemią świadczą szesnastowieczne retorty grafitowe do suchej destylacji, pamiętające jeszcze czasy najsłynnniejszego polskiego alchemika Michała Sędziwoja. Wyeksponowano je w podziemiach, gdzie zaaranżowano wnętrze laboratorium oraz niezbędnej w każdej aptece piwnicy. Wśród ogromnych beczek, błyszczących lewarów, kamionkowych naczyń z XVI-XIX wieku są też filtry służące do przyrządzania win, a także urządzenie do wyrobu świec. Nad paleniskiem wielkiego pieca z kominem stoją pokryte patyną czasu kotły, szklane retorty, miedziane aparaty destylacyjne.

[fotografia]
Wnętrze labolatorium aptecznego z wyposażeniem od XVI do XX wieku

Dawniej to właśnie w zakonach zajmowano się wynajdywaniem najróżniejszych medykamentów na rozmaite dolegliwości. Z posiadania cudownych receptur słynął np. klasztor oo. Benedyktynów na Monte Cassino. Jednak kiedy w średniowieczu zabroniono zakonnikom zajmować się medycyną ich rolę przejęli farmaceuci świeccy.

- Kolebką polskiej farmacji była Katedra Farmacji i Materii Medycznej założona w Krakowie w 1783 roku w Głównej Szkole Koronnej (UJ). Była to wtedy druga tego typu katedra w Europie - informuje dyrektor. - Jej siedziba znajdowała się przy Rynku w aptece "Pod Słońcem", gdzie obecnie mieści się salon sztuki. Od 1774 roku jej właścicielem był aptekarz Jan Szaster, twórca studiów farmaceutycznych, który urządził tam również specjalistyczny gabinet. Wykłady i ćwiczenia z farmacji odbywały się tam do 1793 roku. Wtedy, aż do końca XIX wieku, wszystkie studia uniwersyteckie zarezerwowane były wyłącznie dla mężczyzn. W Krakowie jednak zdarzył się wyjątek, kiedy to w 1824 roku siostry Konstancja i Filipina Studzińskie uzyskały dyplomy magistrów farmacji na studiach eksternistycznych.

W gabinecie wielkiego odkrywcy

W salach na piętrze - imponująca kolekcja moździerzy różnej wielkości, ekspozycja naczyń aptecznych wykonanych z drewna, cyny, szkła, porcelany oraz cenny zbiór wag i ważek ręcznych, a także różnego typu odważników. Warto zaznaczyć, że najlżejsze odważniki, stosowane w postaci blaszek, których kształt powiązany jest z nominałem, są patentem polskiego aptekarza Michała Zahradnika spod Lwowa. Od ilości i różnorodności eksponatów mieni się w oczach. Na szczególną uwagę zasługują misternie wykonane domowe apteczki i drewniany mikroskop z około 1800 roku - najprawdopodobniej związany z osobą chemika Jędrzeja Śniadeckiego. - W niewielkim pomieszczeniu urządziliśmy gabinet jednego z najwybitniejszych polskich aptekarzy, Ignacego Łukasiewicza - mówi Leszek Ekiert. - Meble pochodzą z nieistniejącego już dworu Łukasiewiczów w Chorkówce, gdzie znany wynalazca spędził ostatnie lata swego życia. Zgromadziliśmy liczne jego pamiątki rodzinne, stare fotografie, sekretarzyk, kolekcję lamp naftowych. Ciekawostką jest, że Łukasiewicz stworzył lampę naftową właściwie przypadkowo. Najpierw myślał o wynalezieniu leku na odmrożenia - dodaje dyrektor.

[fotografia]
Odtworzone wnętrze gabinetu Ignacego Łukasiewicza

Tabletki przeczyszczające wielokrotnego użytku

W jednej z sal szokuje kolekcja dziwnych leków i naczyń, w których je przechowywano lub ukrywano. Ze starodruków umieszczonych w gablotach można się dowiedzieć, że jeszcze nie tak dawno powszechnie wierzono w leczniczą moc czaszek ludzkich, fragmentów mumii i sproszkowanych karaluchów! Używano tabletek przeczyszczających (kulki z antymonu) wielokrotnego użytku (!), oleju z dżdżownic - na oczy, czy ludzkiego tłuszczu - na gojenie ran. Za panaceum i odtrutkę uchodził bezoar, czyli kamień tworzący się w przewodzie pokarmowym kozła afgańskiego. Cena tego specyfiku była dziesięciokrotnie wyższa niż złoto. Za niezwykle cenną odtrutkę uchodziły zęby żmii, które faktycznie były zębami rekina. Wierzono, że jeśli przyczepić je do naczynia wypełnionego trucizną, zęby zroszą się, potwierdzając tym samym obecność śmiertelnej substabcji. Dużą popularnością cieszyły się również talizmany z ametystów. Większość chorych najprawdopodobniej jednak nie miała pojęcia, z czego aptekarze sporządzali owe cudowne maści, kremy na piegi czy leki na gniecenie w żołądku. Czy podobne stosowali Dante Alighieri, Agata Christie, Henryk Ibsen? O tym, że byli farmaceutami, informują m.in. bogate zbiory filatelistyczne.

Jednak nie wszystkie dawne leki uznawane są dziś za przeżytek. W 1613 roku wydany został w Polsce pierwszy poważny zielnik autorstwa Szymona Syreniusza. Aż ponad 70 proc. z siedmiuset sześciu opisanych w nim roślin do dziś znajduje zastosowanie w dzisiejszej farmakologii. O wielkim szacunku krakowskich farmaceutów do aptekarza Syreniusza świadczy fakt, iż jest on patronem Wydziału Farmacji CM UJ, a jego figurka zdobi berło dziekana.

[fotografia]
Apteka w stylu neobarokowym, II połowa XIX wieku

Przyjmuje się, że muzeum posiada w swoich zbiorach ponad 22 tysiące eksponatów. - Niestety, nasze magazyny są zbyt małe, by pomieścić wszystkie zbiory - informuje dyrektor. - Dlatego niektóre przedmioty przekazaliśmy w depozyt innym placówkom muzealnym. Część z nich znajduje się np. w Tokarni koło Chęcin, gdzie stworzono pierwszy skansen małego miasteczka. Z uwagi na ograniczoną powierzchnię magazynową gromadzimy jedynie archiwalia. W ciągu ostatnich dwóch lat przybyło np. kilkadziesiąt pamiątek po wybitnych farmaceutach polskich.

Muzeum prowadzi też konserwacje eksponatów przechowywanych w magazynach. Niedawno, przy współpracy z Collegium Medicum UJ i Urzędem MK, udało się zrekonstruować neoklasycystyczne meble z apteki w Trzemesznie. Część tych mebli można już oglądać w muzeum, natomiast część znajduje się w aptece "Pod Orłem" przy pl. Bohaterów Getta, gdzie dawniej była apteka farmaceuty Tadeusza Pankiewicza, a dziś mieści się Izba Pamięci poświęcona martyrologii Żydów.

[fotografia]
Fragment neoklasytycznej apteki z II połowy XIX wieku

Trucie Bony

Co prawda w muzeum nie organizuje się już słynnych "wieczorów z gitarą w aptece" i nie praktykuje, niestety, nocnego zwiedzania przepełnionych tajemnicą sal, ale gospodarze kamienicy przy Floriańskiej 25 nieustannie angażują się w różnorodne imprezy naukowo-kulturalne, a nawet performance, jak np. ten, który odbył się 19 listopada 1997 roku w Domu Matejki dokładnie w 440. rocznicę otrucia królowej Bony. Organizatorom nie zabrakło dobrego poczucia humoru. Ożywiając znany obraz Jana Matejki upamiętniający ostatnie chwile życia otrutej monarchini, zgotowali obecnym podczas przedstawienia gościom prawdziwą ucztę, którą zakończył fachowy wykład dra Leszka Ekierta, wyjaśniający jak doszło do owej tragedii, a także jakie śmiercionośne substancje aplikowano sobie na dworach doby renesansu.

Nic więc dziwnego, że w ostatnich latach muzeum cieszy się coraz większym powodzeniem wśród studentów Wydziałów Farmaceutycznych z całej Polski, a także wśród słuchaczy pomaturalnych szkół farmaceutycznych. Sala wystaw czasowych stała się stałym miejscem spotkań krakowskich sekcji Polskiego Towarzystwa Farmaceutycznego.

Rita Pagacz-Moczarska


Do spisu treści