O tym, iż do grona wychowanków Uniwersytetu
Jagiellońskiego należy papież Jan Paweł II wie bodaj każdy,
któremu biografia pierwszego Słowianina na Stolicy Piotrowej
jest choć trochę znana. Natomiast mało kto zapewne potrafiłby
wskazać, którzy inni spośród polskich kardynałów obok Karola
Wojtyły studiowali w murach krakowskiej Almae Matris. Temu
właśnie zagadnieniu chcielibyśmy poświęcić poniższy szkic.
Aż po pierwszą tercję XV stulecia włącznie w gronie
purpuratów nie znalazł się żaden przedstawiciel polskiego
Kościoła. Warto wszakże odnotować, że kandydatem do
kardynalskiego kapelusza był zmarły w roku 1410 mistrz Mateusz
z Krakowa, urodzony w stolicy Królestwa Polskiego, w rodzinie
mieszczańskiej prawdopodobnie niemieckiego pochodzenia, od r.
1405 biskup Wormacji. Chociaż stopnie naukowe zdobywał on na
uniwersytecie w Pradze, gdzie też następnie prowadził wykłady
(dwukrotnie piastował godność dziekana tamtejszego Wydziału
Sztuk Wyzwolonych), później zaś związany był z uniwersytetem z
kolei w Heidelbergu (tamże obrany u schyłku roku 1396
rektorem), niemniej z funkcjonującą w jego rodzinnym mieście
wszechnicą łączyły niedoszłego purpurata rozliczne związki. On
to właśnie w latach 13971398, na prośbę królewskiej pary
Jadwigi i Jagiełły, krzątał się około sprawy odnowienia
krakowskiej Almae Matris i uruchomienia w jej strukturach
Wydziału Teologicznego, jakkolwiek sam wykładów tu nie podjął,
a w każdym razie nic o tym nie wiadomo. Zaliczając się do
najbliższych współpracowników króla Niemiec Ruprechta III
Wittelsbacha, osiągnął Mateusz o czym wyżej wspomniano infułę
biskupią, a w r. 1408 papież Grzegorz XII zaliczył go do grona
kardynałów. Wyróżniony purpurą ordynariusz wormacki nadanej mu
godności nie przyjął, zgodził się natomiast podjąć obowiązki
legata papieskiego na kraje niemieckie (1409). Wkrótce jednak
dobiegło kresu jego życie, zmarł bowiem 5 III 1410 w
Heidelbergu, mieście szczególnie mu bliskim. Tamtejszemu
uniwersytetowi ofiarował swój bogaty księgozbiór.
Lata 14391440 przyniosły niemal równoczesne nominacje
kardynalskie aż trzech Polaków: Zbigniewa z Oleśnicy,
Aleksandra z książąt mazowieckich i Wincentego Kota z Dębna.
Wszyscy też trzej wymienieni studiowali w krakowskiej
wszechnicy. Zbigniew z Oleśnicy, późniejszy biskup krakowski,
immatrykulował się na Wydziale Sztuk Wyzwolonych w r. 1406 i
zgłębiał wiedzę pod kierunkiem profesora Eliasza z Wąwolnicy,
żadnego wszakże stopnia nie uzyskał. Odmiennie Wincenty Kot z
Dębna, immatrykulowany za rektoratu Stanisława ze Skarbimierza
w r. 1413, który w dwa lata później został bakałarzem artium
(1415), a po kolejnych dwóch latach zdobył tytuł mistrza
(1417). W tym samym czasie analogiczne stopnie uzyskał Jan z
Kęt (Kanty), późniejszy profesor Almae Matris i święty Kościoła
katolickiego, bez wątpienia zatem obu ich łączyła bliska
znajomość, a być może, że i przyjaźń. Jan z Kęt przeżył zresztą
Wincentego, który zmarł w r. 1448 jako arcybiskup Gniezna, o
całe ćwierć wieku. Co się znów tyczy Aleksandra, po mieczu
Piasta, a po kądzieli Giedyminowicza (był synem księcia
mazowieckiego Siemowita IV i Aleksandry, siostry Władysława
Jagiełły), wychowywał się on na dworze królewskim swego wuja w
Krakowie i tu też wpisany został w r. 1417 do grona studentów
Wydziału Sztuk Wyzwolonych. Z pewnością jak na siostrzeńca
monarchy przystało nie odbył on zwyczajnych studiów, w każdym
jednak razie miał za mistrza wspomnianego uprzednio Eliasza z
Wąwolnicy. Już też w roku 1422 liczący sobie nie więcej jak
2324 lata mazowiecki Piastowicz wybrany został rektorem
Uniwersytetu Krakowskiego, którą to godność w tym przypadku
czysto honorową piastował przez dwa semestry. W kilkanaście
miesięcy później opuścił zresztą rodzinne ziemie, by objąć
odległe biskupstwo Trydentu, i do Polski nie miał już
kiedykolwiek powrócić. Zmarł 2 V 1444 we Wiedniu, gdzie też
spoczął w wiedeńskim kościele farnym (dzisiejsza archikatedra)
św. Szczepana, którego był proboszczem (prepozytem). Żadne
natomiast formalne związki nie łączyły z krakowską wszechnicą
innego polskiego dynasty i purpurata w jednej osobie kardynała
Fryderyka Jagiellończyka, który wszakże jako ordynariusz
krakowski był de iure kanclerzem uczelni.
Wiek XVI wydał trzech polskich kardynałów (S. Hozjusz, J.
Radziwiłł, A. Batory), z których jednak tylko jeden studiował
i to bardzo krótko w stołecznym uniwersytecie. Mowa o
Stanisławie Hozjuszu jednej z najznamienitszych postaci w
dziejach Kościoła katolickiego czasów Soboru Trydenckiego.
Rodowity krakowianin, choć pochodzenia niemieckiego, po
nieudanej próbie wstąpienia do dominikanów (czemu sprzeciwił
się ojciec) podjął studia w krakowskiej wszechnicy, gdzie
immatrykulował się w lipcu 1519 r. Po niespełna półtora roku
uzyskał stopień bakałarza sztuk wyzwolonych (grudzień 1520),
wszakże dla dalszego kształcenia wyruszył (dopiero po
dziesięciu latach!) do Bolonii i tam też promowany został na
doktora (czerwiec 1534). Trudno tedy jednoznacznie stwierdzić,
w jakim stopniu owe krótkotrwałe studia w rodzinnym mieście
wpłynęły na jego formację intelektualną, która w późniejszych
latach zaowocować miała dokonaniami stawiającymi go w gronie
najpierwszych postaci katolicyzmu doby początków
kontrreformacji. Kreowany kardynałem w r. 1561, był Stanisław
Hozjusz (biskup kolejno chełmiński i warmiński) dwukrotnie
kandydatem do tiary (1566 i 1572). Zmarł 5 VIII 1579 z dala od
kraju, w Capranica pod Rzymem, i w rzymskim kościele S. Maria
in Trastevere znalazł wieczny spoczynek.
Losy Stanisława Hozjusza, gdy chodzi o drogę zdobywania
wykształcenia uniwersyteckiego, stanowią zapowiedź dość
powszechnego zjawiska, dotyczącego elit Rzeczypospolitej Obojga
Narodów począwszy od XVI stulecia. Synowie co zamożniejszych
rodzin wyruszali na studia zagraniczne, najczęściej na Półwysep
Apeniński, ale również do krajów niemieckich czy także do
Francji, podczas gdy stołeczny uniwersytet stał się uczelnią
poniekąd „niższej kategorii”, w którego murach kształciły się
młode pokolenia gorzej sytuowanej szlachty, mieszczan (z
wyjątkiem co najwyżej dzieci patrycjuszy) i plebejuszy. Dla tej
też przyczyny żaden już więcej spośród nowożytnych kardynałów
polskich (a nie było ich zresztą zbyt wielu) nie studiował w
krakowskiej wszechnicy, która nadto postawiona została od
schyłku XVI wieku wobec rzeczywistości konkurencyjnego
szkolnictwa akademickiego Towarzystwa Jezusowego (jezuitów). Na
zagraniczne uniwersytetu, zwykle po odbyciu uprzednio nauk w
krajowych kolegiach jezuickich, wyruszyli późniejsi
kardynałowie: Jerzy Radziwiłł (Rzym), Andrzej Batory (Rzym),
Bernard Maciejowski (Wiedeń), Jan Kazimierz Denhoff (Paryż),
Michał Stefan Radziejowski (Paryż) i Jan Aleksander Lipski
(Rzym oraz Paryż). Osobno należy wspomnieć o dwóch wyróżnionych
purpurą królewiczach z dynastii Wazów, mianowicie Janie
Albercie i Janie Kazimierzu (późniejszy król), których
wykształceniem zajmowali się nadworni preceptorzy (zwykle
zresztą jezuici) i którzy nie otarli się o żaden z
uniwersytetów.
Także gdy chodzi o okres zaborów, krakowska Alma Mater nie
może się poszczycić jakimś pokaźnym gronem wychowanków, których
kariera kościelna uwieńczona by została godnością kardynalską.
Spośród XIXwiecznych purpuratów polskich Mieczysław Ledóchowski
i Włodzimierz Czacki studiowali w Rzymie, a Albin Dunajewski i
Jan Puzyna we Lwowie (ów ostatni także w Pradze). Jedynie
urodzony w r. 1867 Adam Stefan Sapieha (do Kolegium
Kardynalskiego włączony wszakże dopiero w r. 1946), należał na
przełomie lat 80. i 90. XIX stulecia do grona studentów
Uniwersytetu Jagiellońskiego, były to jednak w jego przypadku
studia nieregularne. Jakkolwiek faktycznie immatrykulowany 26
VII 1886 w krakowskiej wszechnicy, na wykłady uczęszczał jednak
wpierw w Lille we Francji, później w cesarskim Wiedniu (gdzie
też uzyskał absolutorium), a na koniec w Innsbrucku. Do
absolwentów Uniwersytetu Jagiellońskiego nie sposób go zatem
zaliczać. Dopiero też wiek XX pomnożyć miał liczbę obdarzonych
purpurą wychowanków krakowskiej Almae Matris.
Jako pierwsi w XX stuleciu powołani zostali spośród
Polaków do Kolegium Kardynalskiego w roku 1919 metropolici:
gnieźnieński Edmund Dalbor i warszawski Aleksander Kakowski. Ów
pierwszy odbył studia w Mnster i Rzymie (tam święceń
kapłańskich udzielił mu późniejszy doktor honoris causa
Uniwersytetu Jagiellońskiego kardynał Lucyd Maria Parocchi),
drugi natomiast w Sankt Petersburgu i Rzymie. W Wiecznym
Mieście studiował także kolejny polski purpurat August Hlond,
który po powrocie do kraju kontynuował naukę właśnie w
krakowskiej wszechnicy wpierw na Wydziale Teologicznym, a
następnie na Wydziale Filozoficznym (19041907). Z kolei w
latach 19231927 studia filozoficznoteologiczne na Uniwersytecie
Jagiellońskim odbywał pochodzący spod Wodzisławia Śląskiego
Bolesław Kominek, od r. 1956 (1951) rządca archidiecezji
wrocławskiej, obdarzony purpurą w r. 1973. Stopień doktorski
uzyskał on wszakże w Instytucie Katolickim w Paryżu. Tak więc
dopiero Karol Wojtyła, studiujący w Krakowie w latach 19381939
i 19421946 (w czasie okupacji konspiracyjnie), był w sumie
pierwszym spośród polskich purpuratów, którego promocja
doktorska odbyła się na Wydziale Teologicznym UJ. I on jednak
przygotował swój doktorat w Rzymie, na „Angelicum”, a jedynie
kłopoty formalne, związane z istniejącym tam wymogiem druku
dysertacji dla dopuszczenia do promocji, zaważyły na tym, iż to
ostatecznie właśnie Uniwersytet Jagielloński nadał księdzu
Karolowi Wojtyle tytuł doktora teologii. A zatem pierwszym i
jak dotychczas jedynym purpuratem, który swój doktorat nie
tylko obronił w krakowskiej wszechnicy, ale i przygotował go na
jednym z seminariów naukowych prowadzonych w murach tejże
uczelni, jest lwowski metropolita Marian Jaworski, kreowany
kardynałem w r. 1998 (ogłoszenie nominacji nastąpiło dopiero w
r. 2001).
Absolwentami Uniwersytetu Jagiellońskiego, którzy jednak
stopnie doktorskie zdobywali zagranicą, są również kardynałowie
Andrzej Maria Deskur i Franciszek Macharski. Pierwszy studiował
tu najpierw (konspiracyjnie) na Wydziale Prawniczym
(1942/431945), a następnie na Wydziale Teologicznym (19451948),
i o ile z prawa uzyskał na UJ magisterium (1945), o tyle studia
teologiczne ukończył już na uniwersytecie we Fryburgu
Szwajcarskim i tam się doktoryzował (1952). Na fryburskiej
uczelni miała też miejsce w r. 1961 promocja doktorska obecnego
kardynała Franciszka Macharskiego, który jednak odbył w
Krakowie pełne studia filozoficznoteologiczne i na
Uniwersytecie Jagiellońskim otrzymał w r. 1951 magisterium z
teologii.
Na zakończenie powyższego, z konieczności dość pobieżnego
przeglądu, wypada wyrazić nadzieję, że w przyszłości tekst
niniejszy wymagać będzie uzupełnienia wówczas, gdy krakowska
Alma Mater, choć już od bez mała pół wieku w jej strukturach
nie funkcjonuje Wydział Teologiczny, będzie mogła poszczycić
się kolejnymi purpuratami w gronie swych niegdysiejszych
wychowanków.