ALMA MATER - miesięcznik Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie


Jerzy Wyrozumski - POWRACAJĄCA FALA ROZRACHUNKU Z PRZESZŁOŚCIĄ

Po piętnastu latach od upadku systemu komunistycznego w Polsce powróciły głosy zmierzające do rozrachunku z PRL-owską przeszłością. Nie ominęły one Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prasa przypomniała nazwiska osób, którym utrudniano awanse, a psychoza lustracyjna zatacza coraz szersze kręgi. Przy okazji wypłynęło moje nazwisko, jako tego, który kiedyś przewodniczył komisji senackiej, mającej rozpoznać skalę represji i wyrządzonych krzywd pracownikom i studentom UJ. Wobec licznych zapytań kierowanych do mnie, a dotyczących efektów działań komisji, postanowiłem – za wiedzą i zgodą Pana Rektora Franciszka Ziejki – przywołać pamięć o sprawach, które wydawały się już przebrzmiałe.
    Otóż 29 listopada 1989 roku Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego powołał komisję, której zadaniem było zbadanie i zarejestrowanie działań represyjnych w stosunku do pracowników i studentów UJ w PRL–u. W skład komisji weszli prof. prof.: Wojciech Maria Bartel, Zbigniew Doda, Leszek Hajdukiewicz, Zofia Stasicka i ja. Mnie, jako ówczesnemu prorektorowi UJ, przypadł zaszczyt jej przewodniczenia. Po niezbyt udanych próbach zgromadzenia odnośnych informacji poprzez akta uniwersyteckie, zwróciłem się 27 sierpnia 1990 roku do jednostek naukowo–dydaktycznych UJ z apelem adresowanym do wszystkich pracowników. Indywidualnie zwróciłem się z tym samym apelem do profesorów emerytowanych. Dokument zamieszczamy obok. Przyniósł on efekt nieproporcjonalny do wagi i rozmiarów sprawy. Niekiedy mijał się całkowicie z oczekiwaniami, gdy np. o swoich „krzywdach” pisali pracownicy, którzy właśnie byli w Uniwersytecie uprzywilejowani, np. jako członkowie partii. Ten ubogi materiał, częściowo bezużyteczny, mieści się w jednej szczupłej teczce, która znajdzie się oczywiście w Archiwum UJ.
     Nie ulegało wątpliwości, że konieczne będą badania w archiwaliach PZPR, których ja osobiście podjąć nie mogłem. Nie było zresztą pewności, czy odpowiednie opinie i zalecenia czynnika politycznego były formułowane na piśmie, a jeżeli tak, czy jako tajne nie uległy zniszczeniu. W grudniu 1990 upływała moja prorektorska kadencja. Sprawą interesowałem się jednak nadal. Od czasu do czasu byłem też z różnych stron zapytywany o efekty działań komisji. Na początku stycznia 1993 roku – na polecenie Pana Rektora Andrzeja Pelczara – wykonałem rodzaj raportu o represjach stanu wojennego w Uniwersytecie Jagiellońskim. Tyle mogłem napisać na podstawie zgromadzonego materiału i doświadczeń własnych, jako ówczesnego dziekana Wydziału Filozoficzno–Historycznego. Ten skromny raport, zatytułowany „Informacja”, podaję tu in extenso, mając na uwadze okoliczność, że o wielu sprawach tamtego czasu już się dziś nie pamięta. Ogłoszenie stanu wojennego przypadło na czas dużej konsolidacji wewnętrznej Uniwersytetu i na pewno jeszcze ją umocniło. Od 1 września 1981 roku działały władze z wyboru, które miały – jeżeli nie pełne – to w każdym razie duże poparcie społeczności uniwersyteckiej, w tym także największej jej części, tj. studentów. Były to władze w całości bezpartyjne. W Senacie zasiadało zaledwie kilku członków PZPR, którzy z trudem mogli bronić racji politycznych swoich mocodawców. Przedstawicielstwo partii i stronnictw politycznych (ZSL i SD) w organach kolegialnych Uniwersytetu, mające odegrać szczególną rolę, było raczej nieśmiałe i niepewne siebie; nie przeszkadzało w każdym razie w wykonywaniu codziennych obowiązków. Na mocy dekretu o stanie wojennym Uniwersytet – jak zresztą wszystkie inne zakłady pracy – przechodził pod nadzór wojskowy. W uczelniach sprawowali go z reguły, a może nawet bez wyjątku, kierownicy studiów wojskowych. Ówczesny kierownik Studium Wojskowego UJ, śp. płk Jan Michalak, który formalnie objął swoją funkcję 14 grudnia, faktycznie był bardzo powściągliwy w jej wykonywaniu i zawsze tylko uczestniczył w gremiach, jakie się wówczas zbierały. Nigdy nie przejmował w nich przewodnictwa i nie ferował arbitralnych decyzji. Mimo doraźnego zawieszenia działalności większych ciał kolegialnych, Senat – nie zawsze w sformalizowanym składzie – zbierał się wielokrotnie, poczynając od niedzielnego popołudnia 13 grudnia. Rady Wydziałów odbyły swoje posiedzenia już w styczniu 1982 roku. Nie było pewności, czy pochodzące z wyboru władze UJ nie zostaną odwołane. Poważnie się z tym liczono w sytuacji, gdy były one w całości niepartyjne. Poważne niebezpieczeństwo odwołania ówczesnego rektora, prof. Józefa Gierowskiego, zachodziło w styczniu 1982 roku. Ministerstwo jednak na ten krok się nie zdecydowało. Zarządzony przez nie przegląd kadr, który w swoim zamyśle miał mieć charakter polityczny czy ideologiczny, wywołał pewne tarcia między lokalnymi czynnikami politycznymi a władzami Uniwersytetu co do klauzuli o tzw. postawie politycznej, którą w końcu sprowadzono do mglistej formuły postawy moralnej. Ostatecznie poza sferę działalności naukowej i dydaktycznej w zasadzie nie wychodzono. Nie było w Uniwersytecie pozamerytorycznych negatywnych ocen, a generalnie można powiedzieć, że ten całościowy przegląd był per saldo nawet korzystny, bo pozwolił dostrzec zapóźnienia w awansach, mimo dorobku naukowego, co w niektórych przypadkach mogło być efektem niedopatrzenia poprzednich władz, ale w niektórych także świadomego poniechania ze względów pozanaukowych.
    Niektórych jednak pracowników i studentów UJ dotknęły represje stanu wojennego. Internowano dr. Jacka Balucha, obecnie docenta i ambasadora RP w Pradze, dr. Czesława Robotyckiego, adiunkta w Katedrze Etnografii, mgr. Lesława Maleszkę z Biblioteki Jagiellońskiej, oraz półetatowego wówczas pracownika UJ dr. Andrzeja Drawicza. Ten ostatni, gdy wyszedł na wolność, natrafił na duże trudności ze strony czynników politycznych z drukiem swojej pracy habilitacyjnej. Z trudem i nie zaraz przełamały je osobiste interwencje rektora Gierowskiego. Spośród pracowników aresztowano mgr. Zbigniewa Fijaka z Katedry Etnografii, dr. Pawła Studnickiego z Instytutu Fizyki, oraz dwie pracownice Instytutu Filologii Polskiej, wówczas mgr Jolantę Antas i mgr Marię Indyk. Mgr Zbigniew Fijak został skazany na dwa lata więzienia, ale kary po wyroku nie odsiadywał lub odsiadywał niedługo. Spośród studentów byli internowani: Konstanty Miodowicz, Jarosław Guzy, Radosław Huget, Jan Rokita, Artur Wroński, Krzysztof Dawidowicz, Wojciech Modelski, Zdzisław Jurkowski, Jacek Rakowiecki, Aleksander Nelicki, Bydłoń i zapewne jeszcze paru innych. Aresztowano Bartłomieja Sienkiewicza, Adama Kalitę, Krzysztofa Krzysztofiaka, Artura Bieszczada, Ewę Kulig, Jarosława Krawczyka i wielu innych. Wielka była liczba zarówno pracowników, jak też studentów zatrzymanych na krótko, zwłaszcza na różnych demonstracjach i manifestacjach. Kończyło się z reguły orzeczeniem kary pieniężnej przez Kolegium do spraw karno–administracyjnych. Środki uzyskiwane z Kurii Metropolitalnej w Krakowie i z tajnie przeprowadzanych składek pozwalały na wykupywanie skazanych. Nie sposób wyliczyć tych wszystkich pracowników UJ, którzy byli wzywani na przesłuchania, jakoby w charakterze świadków. Niektórych nawet brano z domu pod eskortą (np. moją żonę dr Bożenę Wyrozumską). Trzeba z naciskiem podkreślić, że nikt z pracowników UJ nie został pozbawiony pracy z powodów politycznych. Władze Uczelni takiego wariantu nie dopuszczały, mimo licznych nacisków. Władze te przeciwstawiały się również, także Ministerstwu, w sprawie skreślania studentów z listy studiujących. Nikogo zatem z powodów politycznych nie pozbawiono prawa do studiowania. Co więcej, niektórzy pracownicy naukowi, zwolnieni w innych placówkach, uzyskali zatrudnienie w UJ. Do nich należał doc. Jerzy Zdrada, obecnie poseł na Sejm RP, który jako przewodniczący KZ Solidarności Oddziału PAN w Krakowie utracił tam pracę, został zatrudniony na stanowisku kustosza w Bibliotece Jagiellońskiej. Tamże zatrudniono mgr. Zbigniewa Zająca, który utracił pracę w WSP w Kielcach, oraz mgr. Krzysztofa Ćwiękę z Regionu Solidarności, a później parę innych osób pozbawionych pracy. W Instytucie Fizyki został zaangażowany dr Zbigniew Romaszewski, obecnie senator RP. W Instytucie Filologii Polskiej zaangażowano dr. Stanisława Gawlińskiego, który został usunięty z Uniwersytetu Śląskiego. Śp. dr Mirosław Dzielski, adiunkt w Instytucie Filozofii i rzecznik prasowy Solidarności Małopolska, który ukrywał się do stycznia 1982 roku, mógł powrócić do pracy dzięki oświadczeniu prof. Zbigniewa Kuderowicza, ówczesnego dyrektora Instytutu Filozofii (członka PZPR), że Dzielski podjął obowiązki przed 22 grudnia 1981 roku, taki bowiem był wymóg zarządzenia ministerialnego.
    Internowani studenci zostali ze strony Uniwersytetu otoczeni troską. Każdy z nich miał swego naukowego opiekuna, który przyjmował obowiązek odwiedzania podopiecznego, dostarczania mu książek i udzielania naukowej pomocy. Miało to istotne znaczenie w sytuacji, gdy nie było wiadomo, jak długo potrwa internowanie. Przynajmniej niektórzy opiekunowie gorliwie zaangażowali się w tę sprawę. W stosunku do aresztowanych studentów władze uniwersyteckie stale interweniowały, a dziekani udzielali imiennych poręczeń na piśmie, dzięki którym aresztowani wychodzili na wolność. Sam jako ówczesny dziekan Wydziału Filozoficzno–Historycznego kilka takich poręczeń wystawiłem. Wiele troski o studentów wykazał śp. prof. Wojciech Maria Bartel, wówczas dziekan Wydziału Prawa, gdzie było stosunkowo dużo „nieprawomyślnej” młodzieży. Na jedną z rozpraw przeciwko studentowi swego Wydziału pojechał aż do Kłodzka. Jedną z częściej stosowanych form represji w stosunku do pracowników szkół wyższych było odmawianie paszportów na wyjazd zagraniczny, ale szczególnie dotkliwe było na szczeblu ministerialnym, prawdopodobnie wskutek interwencji lokalnych władz partyjnych, wstrzymywanie awansów na stanowiska docentów i profesorów. Niektóre z tych spraw ciągnęły się potem bardzo długo. Drastycznym przypadkiem była odmowa ze strony KU PZPR zgody w sprawie zatrudnienia w UJ wybitnego fizyka prof. Wiesława Czyża, a także wstrzymanie procedury o tytuł naukowy w stosunku do przeniesionego na UJ z KUL prof. Franciszka Adamskiego. Ale było to jak gdyby rutynowe działanie KU PZPR, niezależnie od stanu wojennego. Ogólnie można stwierdzić, że stan wojenny był w Uniwersytecie Jagiellońskim mniej dotkliwy dla pracowników i studentów niż w innych uczelniach, gdzie zabrakło owej dużej konsolidacji niemal całej społeczności uniwersyteckiej.
     Prof. dr hab. Jerzy Wyrozumski, przewodniczący Komisji Senackiej dla rozpoznania działań represyjnych o charakterze politycznym w UJ w okresie PRL
     Kraków, 9 stycznia 1993


List do redakcji Redakcja Strona główna Uniwersytetu Jagiellońskiego Strona miasta  Krakowa Strona główna miesięcznika