 |
Doktoraty honorowe w roku 1887
![]() |
>
Należy już poniekąd do tradycji obchodzonych przez Uniwersytet Jagielloński kolejnych jubileuszy swego założenia czy też odnowienia, iż nadawana jest wówczas większa liczba doktoratów honoris causa przedstawicielom różnych dyscyplin naukowych, a także ludziom kultury. Byliśmy tego świadkami również kilka lat temu, podczas obchodów 600-lecia odnowienia najstarszej polskiej Uczelni. Zdarzyło się wszakże raz jeden
w dotychczasowych dziejach Almae Matris, iż zdecydowano się na tego rodzaju spektakularny akt z innej okazji, aniżeli okrągła rocznica fundacji lub renowacji Wszechnicy. Stało się tak mianowicie w roku 1887, kiedy rektorem był hr. Stanisław Tarnowski, w związku z uroczystym otwarciem reprezentacyjnego gmachu Collegium Novum, mającego odtąd stanowić siedzibę władz Uniwersytetu, a zarazem jego „wizytówkę”, rozpoznawalną dla każdego przybysza odwiedzającego dawną stolicę królów polskich. Rzecz zrozumiała, iż w tej sytuacji honorowymi doktoratami postanowiono wyróżnić luminarzy polskiej nauki i kultury
ze wszystkich trzech zaborów, by tym samym podkreślić jedność dziedzictwa cywilizacyjnego dawnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów, od stulecia rozdartej pomiędzy ościenne potęgi.
Ceremonia nadania w roku 1887 doktoratów honoris causa stanowiła wielce doniosły, tym niemniej tylko jeden spośród aż kilku kulminacyjnych akcentów uroczystości otwarcia i poświęcenia Collegium Novum, o której to obszernie pisano w ówczesnej prasie – nie tylko zresztą galicyjskiej, później zaś stała się ona przedmiotem zainteresowania również ze strony historyków (zwłaszcza w związku z setną rocznicą w r. 1987). Najszczegółowiej o tamtych wydarzeniach informował na bieżąco krakowski „Czas”, w którym opatrzona tytułem Uroczystość poświęcenia gmachu uniwersyteckiego Collegium Novum relacja drukowana była począwszy od 14 aż do 18 czerwca 1887 roku. Już w pierwszej jej części odnotowano zwięźle, zaledwie w jednym akapicie, iż po przemówieniu [ministra skarbu Juliana Antoniego] Dunajewskiego nastąpiło promowanie doktorów honorowych przez dziekanów poszczególnych Wydziałów. I tak wręczono dyplomy J.E. ministrowi Gautschowi, X. biskupowi Krasińskiemu, dyrektorowi Matejce oraz p. Julianowi Klaczko. Dyrektor Matejko w krótkim przemówieniu podziękował za spotykające go odznaczenie. Po lekturze owego krótkiego tekstu prasowego można by odnieść wrażenie, iż doktoratami honorowymi wyróżniono wówczas cztery osoby. W rzeczywistości grono uhonorowanych było trzykrotnie liczniejsze, wszakże jedynie owa wymieniona tu czwórka wzięła udział w uroczystościach, które miały miejsce 14 czerwca 1887,
i osobiście odebrała dyplomy. Pozostałych ośmiu doktorów honoris causa UJ tamtego dnia do Krakowa nie przybyło (czy też zgoła przybyć nie mogło). By zaś dowiedzieć się, kto jeszcze dostąpił wtedy tego najwyższego spośród wyróżnień akademickich, oddajmy ponownie głos krakowskiemu „Czasowi”.
W zamieszczonej w numerze z 15 czerwca tr. kontynuacji wyżej wspomnianej relacji, tym razem pomieszczono obszerny passus poświęcony interesującym nas tu faktom, a opatrzony śródtytułem Promocja doktorów honoris causa. Z niego to dowiadujemy się, iż na wstępie [ceremonii] dziekan Wydziału Filozoficznego, profesor [Zygmunt] Wróblewski, odczytał co następuje: Wydział Filozoficzny udzielił doktoratu honorowego J.E. Panu Ministrowi wyznań i oświaty Doktorowi Pawłowi Gautschowi von Frankenthurn – mężowi, który w czasie krótkiego swego urzędowania jako minister zdobył sobie tak wielkie zasługi na całym polu edukacji publicznej w Austrii, który zwłaszcza potrzeby naszego Uniwersytetu tak życzliwie i umiejętnie popierał. [...] Wydział Filozoficzny udzielił doktoratu honorowego [także] J.E. X. Adamowi Stanisławowi Krasińskiemu, biskupowi wileńskiemu, mężowi zasłużonemu w dziedzinie religii, nauki i piśmiennictwa, który dwadzieścia lat ciężkiego wygnania osładzał sobie badaniem arcydzieł literatury ojczystej, wnikaniem w istotę języka polskiego i owoce swej pracy przyniósł narodowi w pomnikowym dziele o synonimach polskich. Wydział Filozoficzny udzielił doktoratu honorowego Panu Janowi Matejce, znakomitemu malarzowi, który bystrym umysłem w dzieje Polski się wpatrzył, dziełami sztuki dzieła ojców wyświetlił, sławę narodu współczesnym i potomnym ujawnił. [Wreszcie też] Wydział Filozoficzny udzielił doktoratu Panu Władysławowi Taczanowskiemu, niestrudzonemu badaczowi przyrody, który dalekie podróże w celach naukowych przedsiębrał, a znakomitymi swymi dziełami o ptakach Azji, Europy, Afryki i Ameryki naukę ornitologii niepospolicie wzbogacił i uzupełnił. Wydział Filozoficzny uchwalił był również udzielić doktoratu honorowego Mikołajowi Zyblikiewiczowi, lecz – niestety – śmierć go nam zabrała.
Po odczytaniu powyższych uchwał powstał Jan Matejko i odezwał się w następujących słowach: Dostojny Rektorze, Prześwietny Senacie i Szanowni Profesorowie Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wcale niespodziewany ani przeczuwany zaszczyt zlewa się dziś na sztukę polską; osobiste zasługi moje, jeżeli są jakie, nigdy by nie wywołały konieczności uczestnictwa mego w tej chwili uroczystej, ani nie tłumaczą faktu tak doniosłej wartości. Czyżby uczucia macierzyste Uniwersytetu tradycyjnym tętnem zabiły dla sztuki narodowej, której szkołą z dawna się opiekował? Może tak, ale nie wątpię, że ważniejsze powody przyczynić się musiały – czego dojrzeć nietrudno. Wymazanemu narodowi nieobojętne, na co wskazać może najchętniej zagranicy jako dowodu swego życia, a zwłaszcza, gdy to coś obumarłe siły narodu skrzepić
i pocieszyć może. Oto powód właściwszy i niewykluczający wszakże zamiaru przyznania sztuce polskiej praw obywatelstwa, bez której historia cywilizacji naszej czułaby niejako szczerbę, a szczelinę tą nie łatwo byłoby ukryć [choćby] i największymi zdobyczami wiedzy lub umiejętności. Snać sztuka polska potrzebna i ważna być musi, jeżeli Bóg na czasy najcięższe zesłał ją obalonemu narodowi – nie tak, jak drugim, w wolności i dobrobycie zostającym. Radość stąd mieć może, że jakiegoś posłannictwa dopełnia, a [ja sam] nie kryję tym goręcej wypowiedzianej wdzięczności za uznanie – o ile niespodziewane i niezwykle objawione. [...]
W imieniu przedstawicieli sztuki polskiej dziękuję [zatem] za stopień porównania z innymi umiejętnościami [i] składam przyrzeczenia pragnień, by trwałością i rozwojem w daleką przyszłość ta, jak tamte, służyła Ojczyźnie.
Jak zatem widzimy, choć słynny malarz Jan Matejko przemawiał jako jedyny spośród wyróżnionych, nie czynił tego w imieniu ich wszystkich, lecz wyłącznie w swoim własnym, akcentując z jednej strony wyjątkowość faktu uhonorowania – obok znakomitych przedstawicieli nauki – również reprezentanta sztuk pięknych, z drugiej zaś podkreślając wagę tych ostatnich dla narodowej „cywilizacji”. Dziwić cokolwiek może, iż owo podziękowanie wygłoszone zostało w tym właśnie momencie uroczystości nadania doktoratów honorowych, poniekąd w jej połowie, a nie na końcu, niejako
w charakterze „podsumowania” całości (takowego zdaje się
w ogóle nie było).
Co się tyczy dalszego przebiegu owego podniosłego aktu, w cytowanej już relacji czytamy: Następnie dziekan Wydziału Lekarskiego prof. [Tadeusz] Browicz ogłosił uchwały tegoż Wydziału, nadające doktorat honorowy Doktorowi Wiktorowi Szokalskiemu, byłemu profesorowi Szkoły Głównej Warszawskiej, oraz Ignacemu Domeyce, byłemu rektorowi uniwersytetu
w Santiago [de Chile]. [Z kolei] dziekan Wydziału Prawniczego, prof. [Fryderyk] Zoll, podał do wiadomości publicznej uchwały tegoż Wydziału, nadające doktoraty honorowe hr. Augustowi Cieszkowskiemu, prezesowi Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Poznaniu, [oraz] Julianowi Klaczce i Józefowi Supińskiemu, członkom krakowskiej Akademii Umiejętności. Wyrażając ubolewanie, iż dwom powyżej wymienionym mężom nie może na tym miejscu osobiście wręczyć dyplomów, zwrócił się do obecnego Juliana Klaczki, podnosząc jego niepospolite zasługi na polu publicystyki i literatury. W końcu dziekan Wydziału Teologicznego, X. prof. [Zygmunt] Lenkiewicz, ogłosił uchwały tego Wydziału, mianujące doktorami honoris causa: X. Seweryna Morawskiego, arcybiskupa lwowskiego, zarówno głęboką wiedzą znacznego, jak i gorliwym a umiejętnym sterowaniem archidiecezją zasłużonego, X. Korytkowskiego, oficjała gnieźnieńskiego, który w najtrudniejszych czasach zaszczytnie archidiecezją rządził, nie szczędząc wolności i zdrowia, a mimo to znalazł czas na prace naukowe, rozmiarem i erudycją podziw budzące, [oraz] X. Nowodworskigo, redaktora „Encyklopedii kościelnej” w Warszawie, który w niezmordowanej pracy naukowej tak liczne położył zasługi, a zapomniawszy o sobie, wszystek oddał się na służbę wiary i dobra ogółu. Tymi też słowami kończy się relacja z owej części uroczystości otwarcia Collegium Novum, podczas której dokonano nadania doktoratów honoris causa.
A zatem zaszczyt ten spotkał wówczas dwunastu mężów, pośród których najstarszy wiekiem był 85-letni Ignacy Domeyko, obok niego zaś schodzące już ze sceny dziejowej pokolenie reprezentowali również: 83-letni Józef Supiński, 77-letni Adam Stanisław Krasiński, 76-letni Wiktor Feliks Szokalski, 73-letni August Cieszkowski, a także 68-letni Seweryn Morawski, 63-letni Jan Ignacy Korytkowski i 62-letni Julian Klaczko. Lat 56 liczył wówczas Michał Nowodworski, a z kolei lat 49 – Jan Matejko, do którego to grona w zupełności nie „przystawał”, gdy idzie o przedział wieku, 36-letni minister oświaty Austro-Węgier Paul Gautsch von Frankenthurn (tekę ministerialną objął on jeszcze w roku 1879, tj. w wieku 28 lat!). Ów ostatni był też jedynym nie-Polakiem w gronie wyróżnionych, nadanie mu honorowego doktoratu stanowiło wszakże „ukłon” pod adresem władz wiedeńskich, bez finansowego wsparcia ze strony których owa wielce kosztowna inwestycja akademicka zapewne nigdy by nie doszła do skutku, a przynajmniej nie w takim kształcie.
Spośród pozostałych uhonorowanych, nazwiska takich luminarzy nauki i kultury, jak A. Cieszkowski, I. Domeyko, J. Matejko czy – choć w mniejszym stopniu – W. Taczanowski, który był autorem większości haseł zoologicznych w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda, zapewne nie wymagają ich przybliżania. Mało komu natomiast nasuwają współcześnie jakieś skojarzenia osoby Wiktora Feliksa Szokalskiego, wybitnego lekarza-okulisty, a zarazem czynnego patrioty, uczestnika Powstania Listopadowego, następnie zaś emigranta we Francji, z którym losy dzielił
w jakiejś mierze ekonomista Józef Supiński, także uczestnik walk 1830–1831 i później Wielkiej Emigracji, oraz publicysty Juliana Klaczki. Być może dla niejednego
z dzisiejszych czytelników obco brzmią również nazwiska owych czterech duchownych, wyróżnionych w roku 1887 honorowymi doktoratami, choć wszystkim czterem dane przecież było osiągnąć godność biskupią. W opisywanym momencie do grona episkopatu należeli mianowicie Adam Stanisław Krasiński, niegdysiejszy ordynariusz wileński, w roku 1863 deportowany przez władze rosyjskie do Wiatki, a po dwudziestu latach wydalony z granic Imperium Romanowów – bez prawa powrotu, oraz Seweryn Morawski, od dwóch lat będący metropolitą lwowskim obrządku łacińskiego. Ów pierwszy, początkowo członek zasłużonego dla nauki i oświaty zakonu pijarów,
w tymże zaś roku 1887 powołany do składu krakowskiej Akademii Umiejętności, zasłynął jako językoznawca i prekursor polskiej semantyki. Spośród dwóch pozostałych, Jan Ignacy Korytkowski znany jest po dziś dzień jako autor niezastąpionych prac z zakresu dziejów Kościoła Polskiego, w szczególności zaś archidiecezji gnieźnieńskiej. Z nią właśnie związany i w okresie uwięzienia przez władze pruskie metropolity Mieczysława Ledóchowskiego sprawujący tamże przez pewien czas administrację, dnia 27 kwietnia 1888 tr. został prekonizowany przez papieża Leona XIII biskupem tytularnym Hermopolis Maior, by w charakterze sufragana wspomagać nowego metropolitę Juliusza Dindera. Niestety, zaledwie
w dwa tygodnie później, 14 maja tr., zmarł przed otrzymaniem święceń biskupich. Z kolei Michał Nowodworski, niegdyś profesor Akademii Duchownej w Warszawie, redaktor czasopism katolickich i autor wielu publikacji teologicznych, w swoim czasie represjonowany przez władze carskie, u samego schyłku roku 1889 został ordynariuszem położonej w Królestwie Kongresowym diecezji płockiej i w tym charakterze sprawował w niej rządy aż do przedwczesnej śmierci w roku 1896. W tym zresztą czasie z owego licznego wszak grona wyróżnionych przez UJ w roku 1887 doktoratami honorowymi żył już tylko Seweryn Morawski (zmarły
w r. 1900), Julian Klaczko (zmarły w r. 1906) oraz najmłodszy wiekiem Paul Gautsch von Frankenthurn (zmarły w r. 1918), bowiem wszyscy pozostali wcześniej doszli kresu swych dni (najwcześniej właśnie J.I. Korytkowski – w r. 1888, z kolei I. Domeyko w r. 1889, następnie zaś W. Taczanowski w r. 1890, A.S. Krasiński i W.F. Szokalski w r. 1891, J. Matejko i J. Supiński w r. 1893 oraz A. Cieszkowski w r. 1894). Skądinąd jednak mało komu dane jest cieszyć się długie lata godnością doktora honoris causa najstarszej polskiej Wszechnicy.
Krzysztof R. Prokop
|
|  | |
|